Przedstawienie się już rozpoczęło. W pomieszczeniu zaległa cisza.- Dlaczego ty ciągle musisz się spóźniać- krzyknęła Paulina i skrzywiła się.- Przepraszam cię ale siła wyższa- Miałam niespokojny dzień, oświetlenie z mojego Kya zostało, jakby to określić…..na parkingu przed pracą.- Niby jak co się stało?
– Miałam drobną stłuczkę, jakiś cymbał wjechał mi w maskę, obie lampy rozwalone i zderzak do remontu – powiedziała Agnieszka. -Cisza to teatr a nie targowisko- powiedział jakiś gbur z tyłu.- Przepraszam- Faktycznie za duży hałas rozmawiały, ale kto by nie gadał w takiej sytuacji. -A gdzie Kalina- powiedziała jedna z lasek lecz tym razem cichutko. – W toalecie, to już siódmy miesiąc i często pędzi ją do wc. Agnieszka poczuła czyjąś dłoń na ramieniu.- Cześć laska, nareszcie jesteś- Kalina uścisnęła ją mocno i ucałowała w policzek.-Jak co słychać? -Wszystko w porządku ale mogło by być lepiej.
- Nie żartuj wyglądasz wspaniale, też bym tak chciała kiedyś- powiedziała z uśmiechem Agnieszka. Faktycznie delikatne oświetlenie na sali sprawiało że Kalina wyglądała tak promiennie jak nigdy przedtem. -Było iść do baru a nie do teatru jak chcecie pogadać- wyburczał ten sam głos co kilka minut temu.- A żebyś wiedział że pójdziemy
- warknęła Emila i pokazała język w kierunku gbura. -Spadamy stąd laski- dodała. Wszystkie jak na zawołanie wstały i wyszły. – Zapomniałabym- odezwała się Agnieszka w stronę Kaliny- Mam rozbite lampy w samochodzie i zderzak w kawałkach.- Opowiesz wszystko przy lampce wina- odpowiedziała przyjaciółka. – Dziewczyny, dlaczego właściwie umówiłyśmy się w teatrze?- wtrąciła Emila. Wszystkie buchnęły śmiechem. Żadna z nich nie znała odpowiedzi.